niedziela, 17 stycznia 2016

Nic a nic nie powiedział ale podał jej rękę.  Ona w krwi i błocie przez chwilę się zawachala ale ostatecznie podała dłoń. Wstała,  otrzepala się z ziemi i szła w kierunku Alana. On jest jakiś nienormalny pomyślała. On poczuł że coś jest nie tak.  Chodź   chodź. Okeej - jednym słowem olewając go. Nagle oprzytomniala: stop!  Nie nie nie stój!  Coś tu jest nie tak.  Stoję tu w środku lasu z jakimś nieznajomym debilem, idę za nim i zaraz pewnie coś się stanie a ja kurwa taka nie ufna idę!  Co jest do Cholery? - Zapytała. Może robisz to co podpowiada ci serce...  Hmmm? Raczej nie wypierała się. Przestań bredzic tylko chodź.  Hmmm... Co ja robię?  Dlaczego ja to właściwie robię? A no tak to tylko sen!  Głupi sen,  przecież jak mogłam znaleźć się nagle w lesie z psychopatą który zniknął!!!  TO SEN!!!!! - Wykorzyczala głośno.  Al się odwrócil z twarzą typu żal... Ona natomiast zdała sobie sprawę że to nie sen...

piątek, 13 listopada 2015

Ucieczka

I biegła. Była już bez sił.  Zatrzymała się na chwilę aby odetchnąć. Ale musiała biec dalej. Popatrzyła za siebie... Zero śladów. Co się dzieje? - pomyślała - Zaraz wyleci zza zakrętu.  Wzięła nóż przełożyła do ręki, ale nie odważyła się.  Zaczęła biec dalej.  Zamknęła oczy, modliła się.  Nagle potkneła się na czymś.  Popatrzyła w górę...  Ujrzała dziwną postać.  Przerażona zaczęła się cofać,  ale po chwili usłyszała ciepły głos: Co się stało?  Nie bój się.  Wszystko w porządku? Wstała zawstydzona... Po co ci ten nóż?  - Zapytał nieznajomy.  Nic Ci do tego... On natomiast zapytał ponownie.  Ale ona nie odpowiedziała.  Upadła na nogi i zaczęła płakać.  Cześć Alan jestem. Teraz to naprawdę dobry moment wybrał - pomyślała. Witaj jestem Adrianna wyszlochała ocierając łzy.  Dlaczego mi pomagasz?  Jestem tylko nieznajomą wariarką biegnąca przez las z nożem... Nie boisz się? ;Czego?  Bezbronnej kobiety?  Jestem Tu bo widzę że coś jest nie tak... Chodź zaprowadzę cię do mojego domu jest niedaleko.  Mieszkasz w lesie?  - Zapytała, ale on nic nie odpowiedział.

niedziela, 8 listopada 2015

Ciemno, zimno...

Szła przez park. Nieświadoma niczego. Nagle zobaczyła światło. Zasnęła... krzyczała, ale nikt jej nie słyszał. Kto mógłby się spodziewać? Tyle przeżyć i jeszcze to!
Jestem tu sama... Zimno... Drżę. Co zrobisz gdy mnie zobaczysz? Uciekniesz? Przecież kiedyś zauważyłeś kiedy mi źle.. Teraz jest całkiem inaczej. Pomóż mi się ogrzać. Weź mnie w ramiona. Kiedyś potrafiłeś to zrobić. A teraz co się z tobą stało? No powiedz! Chce wiedzieć co tak naprawdę sądzisz? Po co te wszystkie bajery? dlaczego urywasz kontakt tak sobie... Po prostu?! On nie jest taki tłumaczą ludzie. A tak naprawdę jest hamem który nie liczy się że mną. Czy mnie to boli czy nie? A nie pomyślałeś wtedy jak mnie to rani? Teraz to już nic nie da. Nie chce o tobie zapominać ale to ty sobie sam na to zasłużyłeś. Nie chce już teraz słuchać twoich przeprosin. Przecież cie nie obchodzę wiedz idź! Odejdź... Na zawsze!
Kiedy mnie opuściłeś czuję się jakby ktoś mnie porwał. Zamknął w ciemnej izolatce bez słońca. Ale wiem że nie przyjdziesz za mną żeby mnie pocieszyć.