niedziela, 17 stycznia 2016

Nic a nic nie powiedział ale podał jej rękę.  Ona w krwi i błocie przez chwilę się zawachala ale ostatecznie podała dłoń. Wstała,  otrzepala się z ziemi i szła w kierunku Alana. On jest jakiś nienormalny pomyślała. On poczuł że coś jest nie tak.  Chodź   chodź. Okeej - jednym słowem olewając go. Nagle oprzytomniala: stop!  Nie nie nie stój!  Coś tu jest nie tak.  Stoję tu w środku lasu z jakimś nieznajomym debilem, idę za nim i zaraz pewnie coś się stanie a ja kurwa taka nie ufna idę!  Co jest do Cholery? - Zapytała. Może robisz to co podpowiada ci serce...  Hmmm? Raczej nie wypierała się. Przestań bredzic tylko chodź.  Hmmm... Co ja robię?  Dlaczego ja to właściwie robię? A no tak to tylko sen!  Głupi sen,  przecież jak mogłam znaleźć się nagle w lesie z psychopatą który zniknął!!!  TO SEN!!!!! - Wykorzyczala głośno.  Al się odwrócil z twarzą typu żal... Ona natomiast zdała sobie sprawę że to nie sen...